O autorze
Założyciel IT School i PrezART oraz partner w ORA-600 i Stand-up Polska. Menedżer i trener z ponad 10 letnim doświadczeniem. Ortodoksyjny zwolennik kreatywności w sztuce prezentacji, w której propaguje techniki stosowane przez aktorów, stand-uperów oraz designerów. Wykładał na studiach podyplomowych prowadzonych przez SGH w Warszawie, WSB i UE w Poznaniu. Pracował dla ponad 700 Klientów, których, jak twierdzi, kocha nad życie. Sporo zawdzięcza takim firmom jak: Unilever, Eurocash i Man. Czasem opowiada o swoich projektach na konferencjach, jak np. na infoShare lub Festiwalu Inspiracji, a czasem, tak jak w tym przypadku, pokazuje swoje projekty na YouTubie.

4 powody, dla których ludzie słuchają

Piwnica warszawskiego klubu Resort. Niewielka, stuosobowa scena komediowa. Średnio raz w miesiącu najlepsi polscy Stand-uperzy testują tutaj nowy materiał, który po aprobacie publiczności trafia do ich stałego repertuaru. Dziś na widowni siedzi tylko jedna osoba – operator kamery. Na scenę wchodzi tylko jeden komik i tym razem nie testuje materiału.

Wszyscy byli zachwyceni
Tym razem opowiada o swojej pracy. Wraz z Jerzym pytamy go o tajniki warsztatu scenicznego.

- Załóżmy, że jest szesnasta, a o dwudziestej masz występ. Tysiąc osób zapłaciło po trzysta złotych, żeby zobaczyć właśnie Ciebie. Co robisz na cztery godziny przed wyjściem na scenę?
- Czy ja wiem...może piję drinka, albo oglądam film. – odpowiada Maciek z dużym rozluźnieniem.
- Nie przygotowujesz się?!
- Stary! Jeżeli ci ludzie zapłacili po trzysta złotych, żeby zobaczyć właśnie mnie, to ja nic nie muszę robić! Pomacham ręką i powiem stary materiał, a wszyscy i tak będą szczęśliwi, że mnie widzą!
- Czyli jeśli jesteś znany, to łatwiej się występuje?
- No oczywiście!
- A Ty jesteś znany?
- Nie!

Kilka miesięcy później. Styczniowy poranek. Prestiżowy warszawski hotel przygotowuje się do eventu poświęconego przywództwie. Przewidywana ilość uczestników – tysiąc osób. Agenda napakowana „dobrymi polskimi prelegentami”, z których prawie żaden nie sprawdzi się w roli „przerwy na siku”. Jednak najbardziej oczekiwane wystąpienie to ostatni, półtoragodzinny wykład znanego gościa z Ameryki. Właściwie widzowie zapłacili kilkaset złotych właśnie po to, aby zobaczyć jego. Nikt nie słyszał, aby kiedykolwiek wypowiadał się o przywództwie i właśnie to potęguję uczucie ciekawości. Co powie? Jaki będzie na żywo? Czy po wszystkim zapozuje do selfie i stanie się powodem tysiąca lajków na fejsie? Od przerwy obiadowej nie mówi się o niczym innym.

W końcu gość wychodzi na scenę. Przez dziewięćdziesiąt minut nie pada ani jedno zdanie na temat przywództwa, co więcej nie pada ani jedno zdanie, które nie byłoby już powszechnie znane, cytowane, a przez wielu uczestników eventu obejrzane na youtubie. A jednak nikt nie opuszcza nawet minuty wykładu. Po występie wszyscy są zachwyceni.
Wyznawana przez Maćka zasada działa tak w rozrywce, jak i w biznesie: będąc gwiazdą, możesz odcinać kupony i nie silić się na przygotowania. Ludzie i tak będą Cię słuchać. A co zrobić, jeżeli znany nie jesteś?

5 punktów do egzaminu
Dopijam ostatni łyk Redbulla. Kolejny ląduje w plecaku. Podczas najbliższych dziewięćdziesięciu minut na pewno będzie mi potrzebny. Jest czwartek, ósma rano.

Pani Alicja nie jest wodzirejem uczelnianej sceny, mimo to na sali, w kłębiących się oparach kofeiny i tauryny ciężko znaleźć miejsce. Prowadząca przez półtorej godziny monotonnie recytuje słowa, które doskonale widzimy na slajdach. Słuchamy, albo raczej udajemy, że słuchamy. Dlaczego? Powodem jest kilka zdań, które wypowiedziała na pierwszym wykładzie: „Szanowni Państwo, obecność na moich zajęciach nie jest obowiązkowa, ale za każdy podpis na puszczonej przeze mnie liście dostajecie pięć punktów, zbliżających Was do uzyskania zaliczenia. Łącznie z egzaminem można ich uzyskać sto. Wykładów jest szesnaście. Na każdym z nich puszczam listę.”

Pani Alicji słuchaliśmy z tego samego powodu, dla którego zwykle słuchamy nudnego szefa podczas bezproduktywnych zebrań firmowych. Dlaczego? Ponieważ ludzie będą Cię słuchać, jeżeli bezpośrednio wpływasz na ich życie.

To podejście ma jednak kilka wad. Po pierwsze, jesteś nudny i nikt Cię nie lubi. Po drugie, jesteś nieefektywny, ponieważ tak naprawdę nikt nie skupia się na tym, o czym mówisz, więc musisz często powtarzać. Po trzecie, z powodu istnienia dwóch pierwszych powodów możesz przestać być czyimkolwiek przełożonym (nie dotyczy pracowników sektora publicznego). Na szczęście istnieją ciekawsze metody skupiania uwagi.

Co mi to może dać?
Prowadzenie szkolenia z Excela średnio zaawansowanego to zadanie znacznie prostsze niż prowadzenie szkolenia z programowania Excela za pomocą VBA. Na pierwszym pokazujesz kursantom np. wybrane zastosowanie tabeli przestawnej. Przeprowadzasz ich przez pierwsze ćwiczenie, analogiczne dajesz do samodzielnej realizacji i w ciągu godziny wszyscy zdobywają nową umiejętność, którą mogą wykorzystać w pracy. I tak przez dwa dni. Na drugim kursie sprawa wygląda już niego gorzej. Zajęcia trwają trzy dni.

Dla kogoś kto nigdy nie programował, od momentu w którym po raz pierwszy widzi działający kod, aż do momentu, w którym po raz pierwszy samodzielnie napisze kod, którym może cokolwiek zdziałać, mija zazwyczaj wiele godzin, łez i nierzadko przekleństw. Większość ludzi do cierpliwych nie należy i to był powód, dla którego kurs z VBA przez pewien czas był najniżej ocenianym kursem ze wszystkich, które prowadził Tomasz. Uczestnicy w połowie drugiego dnia tracili zapał. Dlaczego? Tomek tak zaprojektował zajęcia, żeby wnioski cząstkowe i cząstkowe umiejętności łączyły się dopiero pod koniec trzeciego dnia. Całość wymagała nie lada pracy, ale efekt był trwały i skuteczny. Do tego momentu, uwagę i determinację zachowywała już mniej niż połowa osób. Przez wiele miesięcy spędzało mu to sen z powiek. Do czasu.

Kolejne szkolenie rozpoczął nieco inaczej niż zwykle. Najpierw pokazał działanie czterech użytecznych procedur napisanych w VBA. Każda kolejna była trudniejsza niż poprzednia. Po każdej z nich usłyszał od uczestników: „O! To jest fajne!”. Potem przedstawił kod, który skrywały te procedury. Po demonstracji każdego z nich usłyszał: „O… to już jest mniej fajne”. Na koniec powiedział: „Te zajęcia składają się z wielu ćwiczeń, po których zapytacie mnie, po co nam to. Osobno, większość z nich, jest bezużyteczna. Przydają się dopiero, gdy potraficie je łączyć. Pierwsze z zademonstrowanych makr napiszecie dopiero po dwóch dniach wykonywania „bezcelowych” ćwiczeń, o które będę Was prosił. Drugie, na początku trzeciego dnia. Trzecie, pod koniec trzeciego. A czwarte średnio po roku programowania”. Problem nisko ocenianego szkolenia Tomasza zniknął.

Ludzie słuchają, gdy wierzą, że potrafisz rozwiązać ich problem. A wierzą, jeżeli pokażesz im, że wiesz jaki problem mają, udowodnisz, że sam znasz jego rozwiązanie, pomożesz im je zrozumieć, oraz przewidzisz jak mogą opierać się przed podjęciem działania. Ludzie słuchają, bo jesteś ekspertem.

Czy potrafisz zmienić mój nastrój?
Sir Ken Robinson, autor najpopularniejszego wystąpienia na konferencji TED zatytułowanego: „Czy szkoły zabijają kreatywność?”, które tylko na oficjalnej stronie ted.com wyświetlono ponad 34 miliony razy, w trakcie swojej mowy dzieli się historią o sześcioletniej dziewczynce na lekcji plastyki:

„Siedziała z tyłu, rysując. Nauczycielka twierdziła, że dziewczynka nie może skupić uwagi, a jednak na zajęciach z rysunku potrafiła. Nauczycielka podeszła do niej i zapytała:
- Co rysujesz?
- Rysuję twarz Boga – odpowiedziała dziewczynka.
- Ale przecież nikt nie wie, jak Bóg wygląda…
- To za minutę się dowiedzą.”

Publiczność nagradza go śmiechem, a Robinson wyciąga morał z anegdoty, przechodząc do znacznie poważniejszego tematu. Ten schemat stosuje przez całe wystąpienie. Wykorzystuje własne historie, żarty i improwizację, aby przywiązać publiczność, a następnie przekonać do swoich dogłębnych wniosków. Ludzie poświęcają Ci czas, gdy potrafisz zmienić ich stan emocjonalny, np. rozśmieszyć, wzruszyć lub przestraszyć. To jest powód, dlaczego czytają książki, chodzą do teatru lub wybierają się na Stand-up.

Metoda, którą wybierzesz, by skutecznie mówić do ludzi, jest dowolna. I tylko od Ciebie zależy, czy chcesz uczyć, zmuszać czy wzbudzać emocje. Nie istnieje jednak żaden powód, by ludzie mieli nie chcieć słuchać właśnie Ciebie.

Skąd masz wiedzieć z jakimi problemami boryka się Twoja publiczność? Jak działa humor? Co dają historie? Jak je gromadzić i jak opowiadać? O tym w kolejnych artykułach.
Trwa ładowanie komentarzy...